poniedziałek, 7 października 2013

Przesyłka od Astor:)

Dzisiaj kurier zawitał do mnie z paczką od Astor w której był zestaw wygranych pomadek Soft Sensation Lip Color Butter, nadając mi tym samym super humor na cały dzień:)
 8 kolorów słodko pachnących przyjemnie nawilżających i rozświetlających pomadek w kredce. 
Jedną z nich opisałam już kiedyś dokładniej tu -> KLIK

,

 Był to konkurs na funpage'u Astor, który wiele z Was pewnie kojarzy. Trzeba było stworzyć mema, podpisać obrazek. 
To mój zwycięski mem:

 
W najbliższym czasie przygotuję dla Was prezentację wszystkich kolorów i może jakieś małe rozdanie;)

niedziela, 6 października 2013

Październikowa aktualizacja- czyli moje włosy dzisiaj

Założyłam tego bloga z myślą o włosach a jeszcze nie pisałam o ich aktualnym stanie. Oto więc po prawie dwóch latach nauki, testach, eksperymentach i poznawaniu moich włosów od cebulek po końce, przedstawiam Wam ich aktualny stan z którego jestem zadowolona.



Ostatni raz były podcinane w marcu 2013. Od tamtej pory zorganizowałam sobie stały zestaw kosmetyków który moje włosy bardzo lubią. Oto on:

OLEJOWANIE
Pierwszy krok i dający wielkie rezultaty na moich włosach. Olejowanie oczywiście wykonywane przed myciem włosów. Używam do tego oleju lnianego, nakładam go pod foliowy czepek na minimum 2 godziny po czym zmywam zawsze szamponem, nigdy odżywką bo mnie to przeraża;)
Stosuję olejowanie sezonowo na wiosnę lub jak widzę że moje włosy tego potrzebują.


SZAMPONY
Oczyszczanie co 2-3 mycia z 'Eva Nature Style' ziołowy z pokrzywą lub 'Labell oczyszczanie' z cytryną, która dodatkowo przedłuża świeżość włosów. 
Na co dzień do mycia włosów używam płynu do kąpieli dla kobiet w ciąży 'Babydream fur mama', pięknie pachnie, nie przetłuszcza włosów, delikatnie je myje, zawiera szereg substancji nawilżających bez zbędnej chemii.

ODŻYWIANIE
Aby odżywić włosy i nadać im blasku stosuję balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych Green Pharmacy z wyciągiem z pokrzywy zwyczajnej. 
Mieszam go z sokiem z aloesu, co dodatkowo nawilża włosy i dodaje im pięknego blasku. Nakładam mieszankę na umyte włosy na 10 minut. Balsam zawiera tylko lekkie silikony co zbytnio nie obciąża włosów, nie zawiera parabenów, barwników SLS ani SLES.

ZIOŁOWE PŁUKANKI
Moimi ulubionymi ziołami są pokrzywa zwyczajna i rumianek, czyli dwa najpopularniejsze zioła. Zaparzam po jednej torebce w szklance przez około 10 minut, studzę, czasami dodaję kilkanaście kropli soku z cytryny aby dodać włosom świeżości i objętości. Taką mieszanką płuczę skórę głowy i włosy. To je wzmacnia a sok z cytryny dodatkowo zakwasza włosy zamykając ich łuski.

ZABEZPIECZANIE
Ostatnim mega ważnym krokiem jest zabezpieczenie końcówek. Do tego u mnie idealnie sprawdza się jedwab CHI, który dzięki silikonowej warstwie ale też nawilżającym składnikom zabezpiecza moje końcówki na dłuuuugie miesiące. W przeciwieństwie do jedwabiu Biosilk nie robi z końcówek siana po dłuższym stosowaniu bo nie zawiera tylu alkoholi. Nakładam go tylko na końcówki aby silikony nie obciążyły nadmiernie włosów.


I to wszystko jeśli chodzi o kosmetyki.
Jak widzicie moje włosy lubią zioła, mam to szczęście że nie przesuszają ich za dużo, zresztą bronię je przed tym:) Planuję zapuścić włosy do pasa, jeszcze około 20 cm. Wizytę u fryzjera planuję na wiosnę, mam trochę rozdwojonych końcówek ale to z czasów kiedy sama sobie nieudolnie przycinałam końcówki na różnej długości miażdżąc je i jeszcze się nie zrównały z obcinaniem u fryzjera. Najważniejsze że ich stan się nie pogarsza i to mnie cieszy:)
Generalnie moje włosy są mało porowate, dość lejące się i gładkie, niby super ale to ma konsekwencje w ich układaniu, żyją swoim życiem i pozwalam im na to, bo to cena za ich zdrowie:)

czwartek, 26 września 2013

Naturalna pielęgnacja cery- moja alternatywa dla toniku.

Moja cera jest wybredna, średnio wrażliwa, podatna na zaczerwienienia, raczej jasna i sucha. Toniki z zawartością alkoholu ją podrażniają a bez alkoholu nie zapobiegają wypryskom. Znalazłam więc alternatywę dla wszystkich toników wśród ziół i stosuję tę metodę okresowo od ponad roku.

Rozwiązaniem stał się dla mnie napar z rumianku. 



Może to się niektórym z Was wydać małe odkrycie, ale dla mnie było wielkim WOW kiedy zobaczyłam efekty. Naparu z rumianku używam też do płukanek do włosów no i do picia od czasu do czasu:)

Jak przyrządzam 'tonik': jedną torebkę rumianku zalewam niewielką ilością wody tak, aby torebka była zanurzona, nie więcej niż 1/4 szklaneczki. Przykrywam na 10-15 minut aby napar dobrze naciągnął, wyjmuję torebkę i zostawiam do ostygnięcia. Trzymam pod nakryciem.
Tak przygotowaną miksturę stosuję 3 dni przemywając twarz wacikiem umoczonym w wywarze. Po około 3 dniach na dnie szklanki wydziela się osad i wtedy (jeśli jeszcze coś zostanie) wylewam napar.

ZALETY:
  • gładsza twarz,
  • ślady po krostkach szybciej znikają,
  • znikają zaskórniki,
  • cera ogólnie wygląda na zdrowszą,
  • cera nie ma kontaktu z alkoholem i chemią zawartą w tradycyjnych tonikach.
Uwaga! Osoby o wrażliwej i suchej cerze muszą uważać, ponieważ rumianek ma też działanie wysuszjące i podrażniające! Niezbędne jest więc dogłębne nawilżenie skóry twarzy po tym zabiegu, ja używam kremu Nivea, tego zwykłego niebieskiego bo sprawdza się u mnie najlepiej. Można dodać też do naparu kilka kropel soku z aloesu, to też zapobiega przed nadmiernym wysuszaniem i podrażnieniem twarzy, a także wspomaga zabijanie bakterii, wirusów i przyspiesza gojenie drobnych ranek na skórze.

Tradycyjny tonik za alkoholem też zawsze mam w łazience. Ale używam go raz w tygodniu aby zetrzeć i zabić wszystko to z czym nie poradził sobie rumianek.

Zachęcam do wypróbowania, w razie pytań piszcie poniżej:)

środa, 11 września 2013

Nawilżająca pomadka w kredce Astor (Soft Sensation Lipcolor Butter)- opinia.

Witajcie po przerwie:)
Chcę Wam przedstawić niezwykły mały kosmetyk marki Astor, którego stałam się posiadaczką:)

Soft Sensation Lipcolor Butter to pomadka w kredce która nawilża, nabłyszcza
i nadaje delikatny kolor.
Odcień Burnt Rose (009)



Według mnie jest to kosmetyk godny uwagi, ale zamiast pomadka kolorowa, idealnie by się spisał jako pomadka nawilżająca. 

Efekt w sztucznym świetle (zdjęcie z fleszem):
 
a tu w naturalnym świetle (bez flesza):

W naturalnym świetle jest ledwo widoczna, więc idealna dla kobiet ceniących sobie naturalne wykończenie makijażu. Co prawda jest to też najjaśniejszy odcień z całej gamy kolorów.

Opakowanie fajne, tylko trzeba uważać żeby przy zatykaniu skuwką nie naruszyć pomadki. Bardzo precyzyjnie się rozprowadza, wygodna w użyciu.
Nabłyszczenie jest ładne, takie nie obklejone usta czymś tłustym a raczej efekt mokrych ust, bardzo estetyczne refleksy bez drobinek brokatu co jest dla mnie dużym plusem.
Nawilżenie jest najlepsze ze wszystkiego co obiecuje producent. Usta są przyjemnie aksamitne i nie sklejone jak po niektórych błyszczykach. Efekt nawilżenia trwa nawet kilka godzin, podczas gdy kolor już dawno się ulotnił.  Dobre rozwiązanie dla kobiet z suchymi ustami.
Trwałość jest słabiutka, pomadka przegrywa od razu z piciem i jedzeniem, a bez tego wytrzymuje max 2 godziny. Nie dość że kolor jest słabiutki to jeszcze szybko schodzi. Za tę cenę i od tak renomowanej marki oczekiwała bym jednak większej trwałości.


Cena: 25 zł.

piątek, 2 sierpnia 2013

Lirene Dermo Program (piling, balsam, krem do ciała)- opinia

Z marką Lirene nie miałam do czynienia wcześniej a szkoda. Opowiem Wam trochę o rodzince produktów do kompleksowej regeneracji skóry jaki miałam okazję przetestować.


W skład zestawu wchodzą trzy produkty pielęgnacyjne: piling do ciała, balsam i krem do ciała.

PILING:

Co mówi producent: Myjący gruboziarnisty piling do ciała, przeznaczony jest dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje pobudzenia i regeneracji. Piling aktywnie myje i oczyszcza skórę, a także odżywia przywracając jej naturalną nutri- równowagę.
Mikrocząsteczki składników aktywnych odbudowują uszkodzone włókna kolagenowe i stymulują ich dalszą produkcję.
Moja opinia: Wszystko co pisze producent się zgadza. Dobrze zdziera martwy naskórek, skóra jest po nim gładka i nie podrażniona co jest bardzo ważne. Bardzo podoba mi się jego zapach, delikatny trochę kwiatowy. Używam go raz w tygodniu żeby nie zdzierać skóry właściwej na przemian z kremowym balsamem. Myślę, że jeszcze po niego sięgnę:)

BALSAM:




Co mówi producent: Balsam do ciała do skóry suchej i szorstkiej, skutecznie regeneruje i odżywia skórę dzięki specjalistycznej formule lipidowej. Kremowa konsystencja zapewnia przyjemne rozprowadzanie produktu i szybkie wchłanianie. Składniki formuły skutecznie pielęgnują skórę zapewniając jej korzyści niezbędne dla 100% regeneracji skóry.
Moja opinia: Balsam jest OK. Nawilża dość dobrze, fajnie sprawdza się po opalaniu. Jego wadą jest długie wchłanianie się, zostawia na skórze film, który znika dopiero po około pól godziny. Myślę, że mógł by być lepszy gdyby większe stężenie składników odżywczych. W składzie zawiera min: parafinę, glicerynę, wosk z oliwek i ine nawilżające i regenerujące składniki.

KREM DO CIAŁA:




Co mówi producent: Ratunek w kremie do ciała dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje błyskawicznej pomocy. Regenerujący ratunek w kremie, przynosi skórze natychmiastową i długotrwałą ulgę, dzięki specjalistycznej formule lipidowej. Biomimetyczny kompleks lipidowy, odbudowuje i wzmacnia naturalny płaszcz lipidowy skóry. Kompozycja naturalnych olei skutecznie i szybko niweluje uczucie napięcia i szorstkości. Gliceryna wspomaga naturalną funkcję obronną skóry oraz wzmacnia działanie naturalnych substancji lipidowych, dzięki czemu skóra odzyskuje witalny, zdrowy wygląd. Ekstrakt z błękitnej algi skutecznie i szybko zapewnia likwidację mikropęknięć w przesuszonych miejscach na skórze. 
Moja opinia: Krem jest lepszy niż balsam. Działanie ma rewelacyjne, skóra się wygładza, jest nawilżona, miękka w dotyku i faktycznie niweluje pęknięcia spowodowane przesuszeniem. Szybciej się też wchłania i ma gęstszą konsystencję niż balsam. Zapach równie ładny co balsam i piling.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego zestawu, czego się nie spodziewałam. Myślę że następnym razem sięgnę po piling i krem bo ma lepsze działanie niż balsam. 
Być może dlatego jestem z nich tak zadowolona, że są przeznaczone do skóry suchej i szorstkiej, takiej jak moja, i po ich stosowaniu naprawdę czuć różnicę. Dodatkową ich zaletą jest brak parabenów.
Cenowo też przedstawiają się dobrze. POLECAM!:)

Cena pilingu: 14 zł.
Cena balsamu: 15 zł.
Cena kremu: 15 zł.